Kolorowy zawrót głowy

Choć bardzo bym chciała, niestety nie zaskoczę Was w tym pierwszym poście samodzielnie uszytym żakietem z podszewką. Na to jeszcze trzeba będzie trochę poczekać (wytrwałych zapraszam do śledzenia). Pokażę Wam za to moje początki, które nie wylądowały w koszu i jako tako nadają się na publikację.

Dawno temu, kiedy jeszcze nie wiedziałam, jaka jest różnica między dzianiną, a tkaniną (uwierzcie, tacy szyjący ludzie istnieją!) zabrałam się za zrobienie, jakże "praktycznej", czapy nierozciągliwej. W ruch poszedł najbardziej pstrokaty i dziewczęcy materiał bawełniany, jaki wówczas miałam. Bawełnę szyło się prosto, do dziś z resztą nigdy nie miałam z nią problemów. Uszy i wiązanie zrobiłam z polaru. Przy szyciu minky trzeba mieć nieco więcej cierpliwości i zaprzyjaźnić się z odkurzaczem, albo nauczyć się żyć w symbiozie z fruwającym nad podłogą polarem. Wypełnienie jest z włókniny silikonowej używanej do kocyków. Jak teraz o tym wszystkim myślę, to nie wiem co we mnie wówczas wstąpiło!

Ale wizualnie wygląda całkiem przyjemnie...
Tylko czy jest praktyczne? Oświeciło mnie później, że mogłam chociaż skroić ją ze skosu - może wtedy byłaby na dłużej niż na 2 miesiące.

A tak ryczy młoda lwica:

Materiał: 100% tkanina bawełniana + wypełnienie poliestrowe + polar minky 400g.
Wykrój: zrobiony na podstawie przyciasnej czapki

Poskromienie Maszyny

6 komentarzy:

  1. Maaaatkaaaa! Toż mówię, że za-ma-łaaaaaaa!!
    Hahahahh :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i nie starczyła na długo (bo te dzieci za szybko rosną), ale za to jest przepiękna <3 ta tkanina w matrioszki jest cudna i uszka pocieszne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No to co, że nierozciągliwa, do zdjęcia się nadaje ;) Bardzo sympatyczna czapeczka!!

    OdpowiedzUsuń
  4. swjetna czapka, szyje pani na sprzedaz?

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz swój komentarz dotyczący mojej, mniej lub bardziej, radosnej twórczości :)